Tag: food

  • Piękne z przyjemnym

    Piękne z przyjemnym

    Mam to szczęście, że zdarzyło mi się mieszkać w więcej niż jednym dużym mieście w Polsce. W dwóch z nich mieszkała też Jussi. Oczywiście nie jestem ekspertem odnośnie psioprzyjazności polskich miast, doświadczenie jednak mówi mi, że jest tylko jedno tak przyjazne miasto w Polsce. A kiedy to miasto organizuje jeszcze dodatkowo jeden z najpiękniejszych wizualnie festiwali w Polsce… to może to być tylko Łódź.

    Powiem od razu, nie spaceruj z psem wieczorami na Light Move Festiwal. No chyba, że twój pies to taki kieszonkowiec, który mieści Ci się na ręce i w razie wejścia w dziki tłum możesz go bezpiecznie schować pod kurtką. Ale jeśli masz gdzie zostawić zwierza na kilka godzin, połącz przyjemne z przyjemnym, i zwiedź najbardziej niedocenione miasto na zachód od Wisły.

    Oczywiście polecam ci weekendową wizytę w Łodzi, tak, abyś mogła docenić nie tylko sam festiwal ale i całe bogactwo jakie Łódź może zaoferować.

    Plac Wolności w Łodzi z Kościuszką

     

    Po pierwsze: śniadanie

    Śniadaniowa oferta w tym mieście wymiata. Na samym Off Piotrkowska jestem w stanie wymienić ze trzy knajpy, których menu śniadaniowe sprawia, że ślinię się jak Jussi na widok wielkiej kości. Czy pisałam już, że wszystkie trzy są psioprzyjazne, a obsługa, zanim jeszcze poda ci menu, leci już z miską wody dla bestii? Aha, droga Wrocławianko, czy wesz, że w Łodzi filiżanka kawy (herbaty, soku itp.) jest już zawarta w cenie śniadania?

    https://www.instagram.com/p/0Ns5h7Or4J/?taken-by=kamilinski

    Po drugie: spacer

    Ponieważ wieczór psina spędzi w czterech ścianach, trochę dlatego, że tłumy, a trochę dlatego że i tak nie doceni iluminacji na Łódzkim Domu Kultury, trzeba zadbać o to, żeby solidnie wybiegała się za dnia. W niedalekiej odległości od ulicy Piotrkowskiej mamy aż pięć parków, w których można miło spędzić czas ze zwierzakiem. Do moich ulubieńców należą jednogłośnie:

    • parki Źródliska i Źródliska II
    • malutki park Moniuszki
    • park Poniatowskiego

    Mapa łódzkich parków

    W każdym z tych parków znajduje się czynna pompa z wodą, którą można napoić psa. Źródliska są pięknie utrzymanym parkiem. Otaczają muzeum kinematografii, mają piękne polanki, gdzie można solidnie poganiać z psem, potrenować sztuczki czy pobawić się w aport.  Powiem ci w tajemnicy, że w Łodzi pies może być puszczany ze smyczy (musi jednak być w kagańcu) w miejscach, gdzie nie stwarza to zagrożenia, i kiedy pies nas słucha. Plus, parki Źródliska są ogrodzone i na tyle duże, że nie musisz się martwić o to, że pies wybiegnie Ci na ulicę.

    Dodatkowymi atutami Źródlisk są: palmiarnia (tu nie można z psem, ale warto kiedyś przy okazji zajrzeć), i obłędna kawiarnia Tubajka (tu można i z psem i z dziećmi, dzieci mają tu zresztą osobny pokój do zabaw, którego szczerze im zazdroszczę).

    Park Źródliska II jest tuż obok, ten park jest trochę bardziej „dziki”, to znaczy, mimo że równie zadbany, ma trochę inny klimat, nie wydaje się być tak samo ułożony i wypielęgnowany. Przypomina mi nieco moje wyobrażenie o Tajemniczym Ogrodzie z opowieści Frances Hodgson Burnett, kiedy czytałam ją w podstawówce. Nie ma tu żadnych kawiarni ale jest sporo mini wąwozów, gdzie możesz pobawić się w chowanego z psem, albo po prostu rozłożyć koc na trawie i cieszyć się tym, że pies biega wokół ciebie luźno, zupełnie jakbyś miała własny ogród przy domu.

    altana w parku Źródliska

    Alejki parku Żródliska II

    Park Moniuszki to właściwie większy skwer. Skwer z przepięknie odrestaurowaną cerkwią, i widokiem na dworzec Łódź Fabryczna. W zasadzie nic specjalnego, ale park ten lubię szczególnie, ponieważ mieszkałam kiedyś w okolicy, i było to nasze codzienne miejsce spacerów z Jussi. A i może dlatego, że zawsze kiedy mijałyśmy grupkę starszych pań tam spacerujących codziennie wysłuchiwałam komplementów na temat urody Jussi. W tym parku moja sąsiadka codziennie rano z kubkiem kawy w ręku wyprowadzała Chili – młodego owczarka niemieckiego.

    Na końcu opowiem ci o Parku Poniatowskiego. Jest trochę bardziej oddalony od Pietryny, ale nadrabia powierzchnią. Miejsca do biegania jest tu co niemiara, alejki nadają się do jeżdżenia na rolkach czy deskorolce, latem są organizowane naprawdę fajne imprezy. W sezonie wiosenno/letnio/jesiennym można zakupić kawę czy zaopatrzyć się w inne foodtruckowe przysmaki. Do tego jest tu wykopana wielka dziura w ziemi. Latem służy do rowerowych sztuczek a zimą do zjeżdżania na sankach czy pierwszych w życiu narciarskich zjazdów. Nam służyła przede wszystkim do „górskich” aportów (psa trzeba jakoś zmęczyć). W parku Poniatowskiego uczyłam też Jussi wskakiwać na rzeczy (głównie skrzynki elektryczne).

    Jest jeszcze park Sienkiewicza z pomnikiem Plastusia, i park Staromiejski, zwany parkiem Śledzia, na drugim końcu ulicy Piotrkowskiej. Wszystkie równie zadbane, wszystkie oświetlone nocą, wszystkie psioprzyjazne.

    Jussi i Wróbelek Ćwirek

    Po trzecie: obiad

    Jedzenie w Łodzi to temat na osobnego posta. Miejsc, w których na samej Piotrkowskiej można zjeść dobrze, i za adekwatną do jakości cenę jest tyle, że łatwiej będzie mi powiedzieć: gdzie nie wejdziecie, będzie dobrze. Jeśli zdarzy się jeszcze sezon ogródkowy, z psem można zjeść wszędzie. Jeśli ogródków już nie ma, pewniakiem są, po raz kolejny, lokale na Off Piotrkowska, Lokal w pasażu Shillera, burgerownie Jerry’s i Bobbie burger, Niebostan, Włoszczyzna i na pewno wiele innych, których nie miałam okazji przetestować osobiście. Najlepiej wejść i zapytać. Na 80% procent usłyszycie radosne tak :).

    Jedyny minus Łódzkiej gastronomii to obsługa, która chociaż psy kocha całym sercem, tak dbanie o ludzi wychodzi im czasem nieco gorzej. Ale i tak są super uprzejmi, po prostu czasami zapomną jakiegoś zamówienia, albo czas oczekiwania na potrawę wydłuża się w nieskończoność.

    Owoce i warzywa, czyli typowy bar w Łodzi

    Po czwarte: Festiwal

    Najedzeni, wyspacerowani, możemy zostawić psiaka samego, drzemka wejdzie mu na pewno po tylu atrakcjach, a sami możemy udać się w końcu na Light Move Festiwal.

    Do tej pory udało mi się być na trzech edycjach, i nie przesadzam, mówiąc, że każda była zupełnie inna. Połączenie światła i muzyki, jak również instalacje artystyczne za każdym razem robią niesamowite wrażenie. Pozwól jednak, że skupię się tutaj na ubiegłorocznej edycji.

    https://www.instagram.com/p/BZrhWQIlSCG/?taken-by=kamilinski

    Jej motywem przewodnim było „no limits, szlakiem awangardy”, a inspiracją byli nie tylko Kandinsky czy Strzegomski, ale i Dali. Instalacje były skupione wzdłuż ulicy Piotrkowskiej, od Stajni Jednorożców po Manufakturę. Nie będę za dużo rozpisywać się na temat poszczególnych atrakcji, pozwolę zdjęciom opowiedzieć ci resztę. Spodziewaj się w tym tygodniu dwóch galerii, jednej z Festiwalu a drugiej z naszego życia w Łodzi.

    Chociaż zaczęliśmy spacer po Festiwalu od Stajni Jednorożców, ominęliśmy instalację w parku Sienkiewicza i ostatecznie nie zobaczyliśmy jej wcale. Zobaczyliśmy za to instalacje w pasażu Leona Shillera, i dalej, wzdłuż Piotrkowskiej. Potem odbiliśmy trochę na prawo, żeby obejrzeć iluminacje na Łódzkim Domu Kultury i na Soborze św. Aleksandra Newskiego. Tak jak przewidywaliśmy, trzeba było przebić się przez tłumy ludzi, ale naprawdę było warto.

    instalacja "W chmurach"

    pokazy "Dom Kultu" i Salwador Dali

    Po tych wizualnych przeżyciach nadeszła pora na piwo, oczywiście w Piwotece 😉 a potem poszliśmy do Parku Staromiejskiego, zobaczyć iluminacje inspirowane Strzemińskim i Kobro, łódzkimi prekursorami awangardy. Wracaliśmy już ulicą Zieloną, ponieważ zmęczyły nas tłumy entuzjastów Kinetycznej Sztuki Światła, ale oczywiście musieliśmy jeszcze wrócić na Piotrkowską, żeby wymienić się wrażeniami 🙂

    Jussi była po spacerach tak zmęczona, że przywitała nas większym zdziwieniem niż radością.

     

    Jeśli jeszcze Cię nie przekonałam do wizyty w Łodzi, to chyba juz mi się nie uda. W każdym razie polecam i zapraszam serdecznie. Łódź cię nie zawiedzie.

     

    Light move Festival odbywa się w Łodzi od siedmiu lat, zawsze pod koniec lata. Ósma edycja będzie miała miejsce w dniach 28-30 września 2018 roku. Więcej informacji na temat festiwalu możesz znaleźć na stronie lmf2017.lmf.com.pl lub na ich facebookowym profilu LightMoveFestival.

     

     

     

     

    ZapiszZapisz

    ZapiszZapisz

    ZapiszZapisz

    ZapiszZapisz

    ZapiszZapisz

    ZapiszZapisz

  • [ENG] Śnieżnik, weekend hike info

    [ENG] Śnieżnik, weekend hike info

    Hello!

    I hope that the gallery from post about my hike in Śnieżnik put you in the traveling mood. Today you will find out how to organize a weekend trip from Wrocław to Śnieżnik and how much it can cost. I will talk about how to get there, what I ate and where I slept. I hope that it will inspire you to discover this beautiful region!

     

    How to get there

    In order to be able to climb Śnieżnik, you have to get to one of the villages that are located near the mountain. I can recommend you Międzygórze, as it is a nice touristic place. You can get there either by car or bus (check the schedule here: e-podróznik.pl). By car the route takes up to two hours, by bus it is a little longer: three and a half, to four hours. In PKS bus you should be able to take your dog with you, remember that it has to be vaccinated, on a leash, and wearing a muzzle. The approximate cost of the travel is 60 zł (there and back), no matter if you take bus or travel by car.

     

    Planning the hike

    In order to plan your hike you will need a map. There are some options on-line, but remember that nothing beats real, paper map on hike (especially since it costs about 4,5 zł).

    Below, you can find some links to on-line maps, you can use them to plan your hike. Even though only one is in English, they are pretty intuitive, so I am sure they can be helpful:

    Góry i ludzie – you can purchase here paper maps, as well as see the exact same maps on-line. This map allows you to create link to given spot, so you can share it. Also, you can check the weather on meteo.pl website.

    Planeta Gór – This website has English language option. You can choose there if you want to see shelters, peaks or castles. I recommend you this map if you are just learning to read them.

    Mapa Polskie Szlaki –  Great option here is the possibility to click on given trail. It opens new window with info about time it takes to complete the hike and its length. I like to compare this information with the paper map, to make sure there is no mistake from my side.

    Accomodation

    After choosing the direction and the track you want to take, remember to figure out if, and where you want to spend the night. There are multiple options: mountain shelter, tent, guesthouse etc. I always choose shelters as they are the cheapest option. Also, they are great to meet open-minded, adventurous people, and spend the evening over the campfire.

    All of the shelters have not only their Facebook page, but also the website. You can’t expect luxury there, but warm water and nice bed are all you will be needing anyways. Remember to call beforehand and reserve a place, to make sure you will be indeed having a bed.

    Not all the shelters have information about whether or not they accept dogs. It is always better to call or email them and ask what are the conditions when it comes to your pet.

    The shelter „Na Śnieżniku” where I stayed, is very dog friendly, dogs sleep there for free. Just remember to bring some bedding for your pet, as they are not allowed to be on bed with you.

    Cost estimation


    OK, it’s time to sum up the costs of my hike:

    Car ride – about 60 zł
    Accommodation – 30 zł, Jussi slept for free
    Food – I couldn’t resist the Czech specialty – fried cheese, I also got a beer – 15 + 8 zł
    My own provisions – kabanosy, chocolate, water, instant oatmeal and „gorący kubek” – about 20 złotych
    In the evening, because of fog, I decided not to go out after 6 PM, I drank two more beers – 16 zł
    Breakfast – glass of warm milk, hot-dog sausage, and bread – 9 zł.
    water for the hike – 6 zł.
    After getting back to Międzygórze, I got a dinner – grilled trout – 20 zł

    To sum up, the whole trip cost me about 183 zł. I don’t count in dog food as she would have eaten it anyways. I imagine traveling with a friend would come even cheaper, as we could share the baggage so we could take more water and provisions. Also, the travel cost would be split.

    Please let me know if there is some other questions that you may have about this hike, I will do my best to help. If you have any ideas on how to improve the hike, let me know in the comments. I will be happy to learn something new!