Tag: pies w górach

  • Wyjazd z psem w góry: planowanie

    Wyjazd z psem w góry: planowanie

    Jestem pewna, że siedzenie na miejscu znudziło się nam wszystkim. Powoli też zaczynamy planować wakacje, lub letnie długie weekendy w kraju. Jeśli wyjazd z psem w góry jest na twojej liście rzeczy do zrobienia, zapraszam cię do poniższego wpisu. Dowiesz się jak ja to robię, i psy okazji przejdziemy przez wszystkie kroki planowania odpowiedniej trasu i dojazdu.

    Kiedy przeprowadziłam się do stolicy Dolnego Śląska szybko zrezygnowałam z posiadania auta. Świetna lokalizacja i bardzo dobre dojazdy pozwalały mi i Jussi zwiedzić sporą część pasm górskich w regionie. Podjęłam nawet krótką współpracę z kwartalnikiem Przystanek Dolny Śląsk, gdzie pokazywałam ciekawe wycieczki, które można zrobić pociągiem z psem.

    planowanie wyjazdu z psem w góry

    Z wiadomych względów, jeśli planujesz długie weekendy lub wakacje, robisz to w kraju. Mam nadzieję, że dzięki temu uwzględniasz w swoich planach psa, i zastanawiasz się, jak zorganizować jednodniowy wyjazd w góry czy długi weekend, nie zostawiając zwierza w domu.

    Postanowiłam zatem podzielić się z tobą moim sposobem na zorganizowanie ciekawej trasy, noclegu i dojazdu tak, żebyś i ty, i twój pies była zadowolona.

    Jeśli chodzi o sprzęt wycieczkowy, zapraszam do poprzednich postów, gdzie piszę o moim i Jussi bagażu. A teraz do dzieła!

    Kluczowa sprawa: dokąd jedziemy?

    Trochę boję się zdradzać ci wszystkie moje sekrety, ale niech będzie. Na początek odpalam mapy Google. Tak, tak, dobrze przeczytałaś. Spacery po górach zaczynam od map Google. Oddalam mapy na tyle, żeby było widać nazwy parków narodowych i główne atrakcje i szukam dużych zielonych plam.

    Na przykład, otwieram mapę w okolicach Wałbrzycha, i odrobinę na południe znajduję ciekawie brzmiącą nazwę: Park krajobrazowy Sudety Wałbrzyskie.

    Teraz pora na krok drugi, na dole mapy mamy trzy ikonki: ludzik, pokaż zdjęcia i strzałki w górę. Jeśli klikniesz na zdjęcia, pokażą ci się sfotografowane miejsca w okolicy. W ten sposób wiem, czy w okolicy jest coś ładnego. Spoiler: zawsze jest coś ładnego. Ale można znaleźć perełki typu ruiny zamków albo ciekawe miejsca widokowe.

    Jak już wiemy w którym kierunku ruszamy, pora na dojazd. Jeśli masz samochód, sprawa jest prosta, możesz przeskoczyć ten rozdział. Jeśli polegasz na pociągach, czytaj dalej, a dowiesz się, jak znaleźć stację najbliżej szlaku.

    wyjazd z psem: pociąg czy auto?

    Ja używam strony bazakolejowa.pl. Można tam znaleźć wszystkie przystanki będące w użytku. Wystarczy otworzyć legendę i szukać przystanku najbliżej naszej wybranej lokalizacji.

    W przypadku Sudetów Wałbrzyskich może to być: Wałbrzych, Boguszów Gorce, Unisław (który jest stacją sezonową).

    połączenia kolejowe na jednym obrazku

    Aby znaleźć trasę najbliżej stacji, idę na stronę mapa-turystyczna.pl i patrzę, czy z którejś z tych stacji odchodzi szlak turystyczny. Staram się wybierać stację tak, aby nie była ona za długa. No, i żeby była całkiem ciekawa. Jeśli prowadzi wzdłuż którejś z atrakcji na które wcześniej patrzyłam, mamy bingo!

    Na przykładzie naszej wycieczki, chciałabym zrobić trasę jednodniową. Ustawiam zatem na mapie turystycznej start trasy na Boguszów Gorce, stacja kolejowa – a koniec trasy na Wałbrzych, dworzec PKP.

    Środek trasy ustawiam na miejscowość Ługownia. Automatycznie pokazuje mi się trasa na około 8 godzin, i prawie 24 kilometry.

    Jak ustalić długość trasy z psem?

    Jeśli droga wydaje mi się za długa, mogę przesuwać punkty na szlakach tak, aby znaleźć optymalną dla siebie długość i przewyższenia. Dla mnie i Jussi, 24 kilometry na jeden dzień to dosyć długa trasa, ale jest tylko jedno spore przewyższenie. Do tego, jeśli jestem w okolicy, koniecznie muszę zajść do Sokołowska.

    trasa wyjazdu z psem w góry

    W tym wariancie masz też możliwość zrobienia trasy o długości 20 km, lub nawet 16.

    Po ustaleniu długości trasy idę na stronę rozklad-pkp.pl i szukam połączeń.

    Mogę wyjechać w Wrocławia o 7:17 i wyruszyć z Boguszowa o 08:46.

    Pociąg powrotny mam o 18:24 lub o 19:15 ze stacji Wałbrzych Główny.

    Ponieważ wiem, że trasa zajmie mi około 7:37h, mam dosyć czasu na spacer jak i na zrobienie kilku przystanków. Do tego wiem, że gdybym pobłądziła, ostatni pociąg odjeżdża o 20:33, więc nie ma stresu.

    Bilety kupuję przez aplikację Koleo. W kolejach dolnośląskich możesz podróżować z jednym psem, i psi bilet kosztuje 4,50 zł niezależnie od długości trasy. W sumie bilet w jedną stronę na taki wyjazd z psem w góry wyniesie nas 24,60 zł.

    nocleg z psem?

    Ok. Mamy trasę, mamy dojazd, ale co gdybyśmy chciały zatrzymać się gdzieś na noc?

    Na mapie ze szlakami pokazują się pojedyncze gościńce. Przy niewielkiej modyfikacji trasy możesz zahaczyć o schronisko Zygmuntówka. Do tej pory nie można tam było nocować z psem, ale wiem, że właściciele planują coś w tym temacie poprawić…

    nocleg z psem w górach

    Im mniejszy pies, tym większe prawdopodobieństwo noclegu, ale zawsze trzeba wczesnej zapytać. Ja równie chętnie korzystam z portali Airbnb, booking.com czy noclegi.pl Sprawdzam wtedy wszystkie miejscowości blisko naszej trasy. Na wszelki wypadek patrzę też, czy są gdzieś przystanki autobusowe (strona e-podróżnik.pl bardzo pomaga w znalezieniu autobusów) I znów – im mniejszy pies, tym większe prawdopodobieństwo, że zostaniesz wpuszczona na pokład.

    Nie wiem czy wiesz, ale właśnie zaplanowałaś wyjazd z psem w góry

    Podsumowując:

    Planowanie:
    maps.google.com
    bazakolejowa.pl

    Trasa:
    Mapa-turystyczna.pl

    Noclegi:
    Airbnb.pl
    booking.pl
    noclegi.pl

    Dojazdy:
    Rozklad-pkp.pl
    E-podroznik.pl
    Aplikacja Koleo

  • Nocleg z psem w górach – mój osobisty ranking schronisk

    Nocleg z psem w górach – mój osobisty ranking schronisk

    Jak zorganizować nocleg z psem w górach? Przed pierwszym wyjazdem też stałam przed takim dylematem. Okazało się, że dolnośląskie góry są ciągle jeszcze w większości psioprzyjazne, więc dzisiaj dla was mój osobisty ranking schronisk górskich.

    nocleg z psem samotnia

    Jak już wiesz, lubię naturę. Lubię chodzić po górach, lubię odkrywać dzikie miejsca w środku miasta, lubię się pobrudzić i zmęczyć.

    Ale lubię też wziąć ciepły prysznic, zamówić Smażeny Syr i napić się zimnego piwa po całym dniu wędrówki. Zdecydowanie wolę też nawet najgorsze łóżko od namiotu, a gotowanie na kuchence turystycznej, chodź budzi we mnie podziw, nie może się równać jajecznicy na maśle z patelni w schroniskowej stołówce.

    Dlatego tak bardzo doceniam górskie schroniska, i tak bardzo cieszę się, że z taką łatwością mogę przeżyć nocleg z psem w górach.

    Dzisiaj wpis z mają osobistą listą schronisk w których lubię się zatrzymać na chwilę, lub na noc. Bez nas, turystów, schroniska górskie niemal nie mają szans na przetrwanie, a bez nich chodzenie po górach stanie się zdecydowanie mniej luksusowe, dlatego nie piszę tutaj też cen za nocleg, podejrzewam, że po pandemii cenniki mogą ulec zmianie. Mam tylko nadzieję, że zmianie nie ulegnie możliwość noclegu z psem.

    Aha, kolejność jest całkowicie losowa.

    Na przełęczy okraj

    Podobno schronisko Okraj nie przyjmuje już psich wędrowców. A szkoda. Jest to miejsce które nie raz uratowało mi tyłek, kiedy wybrałam się w Karkonosze z optymistycznym nastawieniem, że przecież jakiś nocleg się znajdzie… Przynajmniej trzy razy udało mi się dojść do Strzechy Akademickiej tylko po to, żeby usłyszeć, że miejsc nie ma. Wracając do Okraju, mają tam fajny i przytulny pokój wspólny, do którego zdarza mi się tęsknić.

    Pod łabskim szczytem

    To tutaj spędziłam moje 30 urodziny, przy świetle czołówek i najlepszym towarzystwie. Jest to jedno ze schronisk, które nie mają dostępu do sieci elektrycznej i sami wytwarzają prąd, więc nie ma tu szans na długie zimowe wieczory, za to jest niezwykły klimat… Co jeszcze? Ogromna stołówka, i bliskość do śnieżnych kotłów.

    nocleg z psem gory stole

    Pasterka

    Do Pasterki można dojechać samochodem, serwują tu ogromne pierogi i jest to niewątpliwie jedno z bardziej hipsterskich schronisk… Pasterka znajduje się w miejscowości o tej samej nazwie i można z niej podziwiać następne schronisko na naszej liście. Można też przenocować na polu namiotowym obok pasterki. I spotkać motocyklistów którzy podkarmiają ci psa szynką z puszki, mając z ego ogromną radość.

    Szczeliniec

    Ah! Odę do Szczelińca napisałam jakiś tydzień temu. Uwielbiam się na niego wdrapywać, uwielbiam zachody słońca, uwielbiam kącik czytelniczy w sieni. Są niesamowicie psio, i ludzio przyjaźni, zdarzają im się kraftowe browary, które windą wjeżdżają na górę razem z innymi zapasami. Jedyny minus to mało miejsca na psie siku dookoła, ale tak to czasem bywa kiedy chce się nocować w domku na szczycie skały.

    Zygmuntówka

    Jeśli szukacie noclegu w górach Sowich, Zygmuntówka jest ciekawą opcją. Położona na uboczu, schowana w lesie, jest bardzo przyjemnym miejscem. Nieco z boku w porównaniu do głównych szlaków. Nie oferuje niestety najlepszego wyboru jedzenia, więc polecam ją bardziej dla tych, którzy i tak zabierają ze sobą prowiant na drogę.

    nocleg z psem śnieżnik

    Strzecha Akademicka

    Pierwsze schronisko w którym nocowałam z Jussi. Z lat młodzieńczych pamiętam niewdzięczne wdrapywanie się tam na zieloną szkołę i generalne zniechęcenie. Jest to schronisko naprawdę popularne i latem są tu spore tłumy, za to wieczorem, kiedy szlak pustoszeje, dzieje się magia. Można spokojnie usiąść, wypić piwo, poczytać książkę, i zwiedzić całe Karkonosze, bo strzecha to dla mnie punkt centralny tych gór

    Schronisko na Śnieżniku

    Nocowałam tu z Jussi raz, i tęsknię do powrotu. Schronisko z własną sauną i małą palmiarnią w łazience. Mają dobre jedzenie i organizują latem swój festiwal. Kiedy tam byłyśmy, akurat ktoś wyprawiał sobie imieniny. Kiedy obsługa nosiła i sprzątała talerze, podrzucała Jussi kawałki szynki. Stąd mogę z pełną odpowiedzialnością przyznać, że schronisko jest psio przyjazne.

    Samotnia

    Nigdy jeszcze nie nocowałam w samotni, głównie ze względu na to, że aby nocować tam z psem, trzeba wynająć pokój dwuosobowy, co zwiększa koszty. No i dlatego, że schronisko jest niezwykle popularne a do tego bardzo małe. Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś to zrobić, i będę mogła wam coś więcej na jego temat napisać pod katem noclegu z psem.

    nocleg z psem w górach

    Odrodzenie

    Nocowałam tam kilka lat temu w dwuosobowym pokoju w następującej ekipie: trzy dorosłe dziewczyny, jeden 5 latek i jeden pies. Fajnie, że pomimo braku miejsc zostałyśmy przyjęte, i to z psem, i dzieckiem. Pamiętam dobre jedzenie, dużo miejsca dookoła do spacerowania z psem i trasę, która okazała się zbyt ambitna jak na nogi pięciolatka (stąd awaryjny nocleg).

    Jest jeszcze kilka schronisk w których miałam przyjemność nocować lub bywać, a które na liście się nie znalazły, jak: Jagodna, Chatka Górzystów, Sowa, Dom Śląski… Myślę, że w tym roku uda mi się odwiedzić jeszcze kila z nich i wtedy zaprezentuję Ci drugą część listy.

    Wspaniałe jest to, że schroniska mają teraz naprawdę sensowne systemy rezerwacyjne. Zawsze w pytaniu piszę, że chodzi o nocleg z psem, i że najchętniej zatrzymam się w wieloosobowym pokoju, ale jeśli jest to niemożliwe, nie kręcę nosem. Bardzo doceniam to, że w nocleg z psem w górach Dolnego Śląska nie jest niczym wyjątkowym, a oprócz Karkonoszy nie słychać o akcjach ograniczających dostępu psiarzom.

    nocleg z psem Karkonosze

    Ciekawa jestem jak to wygląda w innych górach w Polsce, daj znać w komentarzach, jeśli masz swoje miejscówki na bezproblemowy nocleg z psem w górach.

  • Schronisko na Szczelińcu to dla mnie miejsce magiczne

    Schronisko na Szczelińcu to dla mnie miejsce magiczne

    Generalnie schroniska górskie to dla mnie oazy spokoju, miejsca gdzie moja głowa odpoczywa, gdzie wysypiam się nawet na niewygodnym materacu, alkohol nie uderza do głowy, jedzenie smakuje jakoś lepiej. Ale czy da się spokojnie przenocować z psem w schronisku górskim? I do tego psem tak dużym jak Jussi?

    Ale Schronisko na Szczelińcu… lubię tam wracać.

    Po raz pierwszy nocowałam tam w sierpniu 2019 roku, podczas wymuszonego bezrobocia, w środku naprawdę stresującego lata. Znalazłam bardzo fajną trasę (może powinnam przemianować tego bloga, na: iloma ścieżkami da się wejść na Szczelniec) wzięłam Jussi, plecak, i ruszyłam.

    https://www.instagram.com/p/B1UUE4gjnLD/

    pierwsze piwo na wejście

    Zaraz po wejściu na szczyt zamówiłam sobie zimne piwo usiadłam na tarasie widokowym i… niechcący wylałam całą butelkę. Poszłam kupić zatem drugie, które, chyba z litości, dostałam zupełnie za darmo. Zachód słońca był wtedy obłędny, a dodatkowo poznałam innych traperów, z którymi spędziłam naprawdę przyjemny wieczór przy dźwiękach gitary.

    Tej zimy, kiedy już udało mi się wspiąć na samą górę (wiwat raczki!), koło trzeciej po południu, też od razu uderzyłam do baru. Wzięłam klucze do pokoju (okazało się że 8 osobowy pokój został zarezerwowany tylko dla mnie i Jussi), kupiłam piwo, zrzuciłam plecak i poszłam kultywować moją osobistą tradycję pierwszego piwa na tarasie widokowym.

    widok ze szczelińca

    Tym razem udało mi się go nie wylać, ale było tak zimno, że prędko wróciłam do ciepłego pomieszczenia. Jussi była padnięta więc zostawiłam ją w pokoju, żeby mogła sobie odpocząć. Na szczęście Jussi to pies, który jest w stanie zostać sam w nowym pomieszczeniu, zwinąć się w kłębek i uciąć sobie słodką drzemkę.

    co zrobić z psem w schronisku górskim?

    Od razu uprzedzę twoje pytania: Jussi, jako wzorowy labrador, nie jest w stanie odpocząć na stołówce, ze względu na jedzenie, które jest dookoła spożywane. Na stołówce wchodzi ona w tryb psa pracującego, i żebrze u każdego kto je. Dlatego na salę biorę ją wtedy, kiedy większość „przelotowych” turystów zacznie schodzić na dół, a turyści zamiast spożywać posiłków zaczynają grać w gry, rozmawiać, śpiewać.

    Przy czym ja też lubię mieć czas dla siebie, więc bardzo doceniam fakt, że mogę bez obaw zostawić ją samą. Nie wiem, jak mi się udało ją tak wychować. Możliwe, że kilka przeprowadzek i podróży utwierdziło ją w przekonaniu że nie ważne gdzie, a z kim. Ja w tym czasie biorę książkę, dokańczam piwo i chłonę atmosferę schroniska górskiego. Uwielbiam czytać w tym gwarze, zapachach, bez zasięgu sieci telefonicznych, rozpraszaczy.

    piwo w schronisku na szczelińcu i Kindle

    Po chwili (czyli kilku przeczytanych rozdziałach), przysiadła się do mnie para. Położyli plecaki, a dziewczyna poszła do baru zamówić jedzenie. Po kilku chwilach wraca szczęśliwa, i mówi swojemu chłopakowi że będzie bardzo zadowolony, bo są wolne miejsca, ale to nie wszystko. Otóż, nie żartuje, będą nocować w pokoju z psem! Podobno jest tam jakaś dziewczyna i jej pies a tak poza tym pokój jest cały pusty.

    i wspaniałe zbiegi okoliczności

    Tak, okazało się że nocujemy w tym samym pokoju. Jussi oczywiście dostała dzięki temu trzy razy więcej czochrasów niż zazwyczaj, oraz trochę kabanosów i konserwy z puszki (oczywiście za moją zgodą).

    Zachód słońca tamtego wieczora okazał się, jak zawsze na Szczelińcu, obłędny, i chociaż było też obłędnie zimno, udało mi się zrobić kilka ładnych zdjęć. Nie będę zatem psuć go nieudolnymi opisami, zapraszam do oglądania.

    zachód słońca na szczelińcu
    zimowy zachód słońca na szczelińcu
    zachód słońca w górach stołowych

    Do tego wieczorem okazało się, że obsługa zrobiła za dużo gorącej czekolady, i tym sposobem każdy dostał po kubku tego pysznego napoju (tak, wiem, że cieszę się tym faktem trochę za bardzo)

    Resztę wieczoru spędziłam czytając „Złego”, pijąc gorącą czekoladę i chłonąc atmosferę schroniska górskiego, oraz planując drogę w dół, która, nie żartuję, okazała się najbardziej malowniczą trasą jaką do tej pory szłam w górach. Ale o tym, następnym razem…